Carlos Ruiz Zafón wielokrotnie, i to jeszcze, kiedy nie mógł przewidzieć aż tak ogromnego sukcesu swej powieści, zapowiadał, iż “Cień wiatru” jest częścią czteroksiągu o Barcelonie – cyklu, w którym każda z opowieści ma prowadzić, niczym osobna brama, inną drogą do tego niezwykłego miasta.
Drugim elementem wspólnym dla wszystkich, planowanych w tetralogii opowieści, ma być Cmentarz Zapomnianych Książek, gdzie bohaterowie już to znajdują książki swego życia, już to jakąś książkę tam ukrywają. W “Cieniu wiatru” młody Daniel Sempere natrafia na książkę nieznanego sobie zupełnie autora, Juliana Caraxa. W “Grze anioła”, piętnaście lat wcześniej młody barceloński pisarz, David Martín, zostawia na Cmentarzu Zapomnianych Książek swą sponiewieraną przez krytykę powieść, by w zamian wziąć ze sobą dziwną, by nie rzec cudaczną książkę z wytłoczonym na okładce tytułem “Lux Aeterna”. Zgodnie z przeświadczeniem wyrażonym przez Daniela w “Cieniu wiatru” iż w rzeczywistości to nie my wybieramy książki, ale one wybierają nas, tajemnicza księga wyniesiona przez Dawida zaczyna, po jakimś czasie, znaczyć w jego życiu znacznie więcej niż się początkowo wydaje.
Całe życie Dawida to właściwie książki i pisanie. To dziecięca fascynacja wszelakiego rodzaju opowieściami, to pierwsze miłości czytelnicze (np. do “Wielkich nadziei” Karola Dickensa), pierwsze ciężkie doświadczenia z tym związane (drastyczna konfrontacja z ojcem, życiowym nieudacznikiem), pierwsze poważne przyjaźnie (ze starym Semperem, właścicielem księgarni przy ulicy Santa Ana), wreszcie – przyspieszone, po tragicznej śmierci ojca i przygarnięciu chłopca przez redakcję jednego z barcelońskich dzienników – dorastanie pośród stukotu maszyn do pisania, dziennikarskiej wrzawy i szumu maszyn drukarskich. Przez kilkanaście lat Dawid w redakcji mieszka i pracuje. Wreszcie, za namową znacznie od siebie starszego mentora i przyjaciela, barcelońskiego bon vivanta Pedro Vidala, zaczyna pisać powieść w odcinkach “Tajemnice Barcelony”, której czytelniczy sukces pozwoli Dawidowi na, w miarę godziwe życie, z jednej strony, z drugiej zaś na zdyskontowanie tego sukcesu jako autor (ale już piszący pod pseudonimem) powieści zeszytowej “Miasto przeklętych”, której cykliczną publikację – na podstawie wieloletniego kontraktu – proponują mu właściciele wydawnictwa specjalizującego się w literaturze “brukowej”.
Sukcesowi komercyjnemu, a tym samym, swoistemu awansowi Dawida (którego symbolem staje się wynajęcie przezeń wolnostojącego domu z wieżyczką w starej, kupieckiej dzielnicy Barcelony, La Ribera), nie towarzyszy jednak satysfakcja zawodowa (Dawid zdaje sobie sprawę, iż jest zaledwie sprawnym wyrobnikiem pióra, odpowiadającym li tylko na rynkowe zapotrzebowanie). Życie prywatne Dawida podporządkowane jest wyłącznie pisaniu kolejnych odcinków “Miasta przeklętych”, kontakty z innymi ludźmi są nader ograniczone – krąg towarzyski ogranicza się praktycznie do jego wydawców, do księgarza Sempere i do Pedro Vidala, mentora, przyjaciela, kolegi po fachu, a z czasem największego rywala, nie tylko na polu zawodowym.
Ukochana Dawida, Cristina Sagnier, córka szofera Vidala, szamocze się między miłością do Dawida a długiem wdzięczności wobec dobroczyńcy rodziny. To dla niej, po części, Dawid postanawia na czas jakiś wziąć urlop od „Miasta przeklętych” i napisać wreszcie powieść z górnej półki, by udowodnić i sobie, i światu, i przede wszystkim Cristinie, że nie jest jedynie sprawnym wyrobnikiem kupczącym swoim talentem. I za jej namową też zgadza się, w tajemnicy przed Pedro Vidalem, poprawić, a właściwie napisać od nowa powieść, z którą Vidal nie może sobie od długiego czasu poradzić.
W rezultacie przez rok Dawid Martin pisze dwie książki. Ukończywszy obydwie powieści, zdobywa wreszcie Cristinę, by po jednej nocy stracić bezpowrotnie. Obie powieści zostają wydane w tym samym czasie, ale książka Vidala przyjęta zostaje entuzjastycznie przez barcelońską krytykę, podczas gdy powieść Dawida zostaje ledwo zauważona, w dużej mierze również dlatego, że jej wydawcy właściwie nie wprowadzają jej do dystrybucji, chcąc, by Martin porzucił mrzonki o wielkiej pisarskiej karierze i wrócił do pisania kolejnych zeszytów „Miasta przeklętych”. Na domiar złego Dawid dowiaduje się, iż jest śmiertelnie chory. Lekarze dają mu kilka miesięcy życia.
W tych ponurych dlań dniach do Dawida zgłasza się Andreas Corelli, tajemniczy wydawca z Paryża, wielbiciel jego talentu, który już lata temu, po pierwszych wydrukowanych w „La Voz de la Industria” opowiadaniach, gratulował młodemu pisarzowi talentu, przepowiadając znamienitą przyszłość. Do tych pierwszych gratulacji Corelli dołączył wówczas zaproszenie do odwiedzenia znanego barcelońskiego lupanaru. Od tamtego czasu paryski edytor uważnie śledzi pisarską karierę, potwierdzając zarazem w swoich listach, iż ma nadzieję, że przyjdzie moment, gdy Dawid Martin, już jako pisarz w pełni dojrzały i ukształtowany, zapragnie mieć w jego osobie swego wydawcę. Wygląda na to, że Dawid do tej decyzji dojrzewa w najczarniejszych dniach swego życia.
Dawid przystaje na propozycję Corellego i za ogromną kwotę, jak również za przyrzeczenie całkowitego uzdrowienia, przyjmuje zlecenie na napisanie książki, która ma być czymś więcej niż powieścią. Zostaje uwolniony od zobowiązań wobec swych dotychczasowych wydawców. W tym samym mniej więcej czasie odwiedza go Isabella Gispert, córka kupców kolonialnych, która marzy o pisarskiej karierze i w zamian za pobieranie nauk proponuje prowadzenie Dawidowi domu. Domu z wieżyczką, który zaczyna powoli ujawniać swe tajemnice. Domu, w którym Dawid poza kolejnymi tomami „Miasta przeklętych” napisał jedną swoją i jedną nie swoją powieść. Domu, w którym przychodzi mu się zmierzyć z książką, która albo go zabije, albo przyniesie mu nieśmiertelność.


